Work and travel na Alasce

Od wielu lat marzyłem o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Okazja nadarzyła się na pierwszym roku studiów, kiedy to zapisałem się na program work&travel. Aplikowałem na pracę w trzech różnych lokalizacjach. Ostatecznie wypadło na Alaskę. Nie byłem pewien czy jest to dobry wybór na pierwszą podróż do USA, jednak teraz uważam, że był świetny. Z Polski miałem aż 3 przesiadki. Leciałem z Katowic przez Frankfurt, Houston i Seattle. Do Anchorage, największego miasta Alaski przyleciałem w nocy. Nie mogłem doczekać się poranka, kiedy to opuściłem teren lotniska i udałem się na zwiedzanie miasta. Do dziś pamiętam ten mój uśmiech, kiedy to zza szyby miejskiego autobusu oglądałem amerykańskie przedmieścia. W centrum poszukiwałem jakiegoś sklepu spożywczego, co nie było wcale łatwe z załadowanym po brzegi plecakiem. Po południu na cel obrałem sobie znalezienie budki telefonicznej, bo w swoim telefonie zapomniałem uruchomić roaming. Musiałem skontaktować się z pracodawcą, aby mógł mnie odebrać. Ta operacja również zakończyła się niepowodzeniem. Pytając w sklepach z pamiątkami, pewna klientka użyczyła mi swojej komórki. Udało się. Po kilku minutach zajechał duży czarny pickup. Nowy pracodawca zawiózł mnie najpierw do hipermarketu, abym mógł uzupełnić swoje zapasy żywnościowe, gdyż restauracja, w której będę pracować znajduje się dość daleko od miasta. Trasa do samego Summit Lake Lodge była bardzo majestatyczna, pełna gór, drzew i jezior. Moim zadaniem w restauracji było zmywanie naczyń. Pierwszy dzień pracy nie był łatwy, ale szybko się przyzwyczaiłem.

summit-lake-lodge

amerykańska przyczepa kempingowa

W nocy można słuchać wycia wilków i pohukiwania sów, a ze względu na bliskość koła podbiegunowego słońce zachodzi tu wyjątkowo późno. Często w wolnych chwilach wraz ze znajomymi pożyczaliśmy kajaki, pływając na pobliskim jeziorze, wędrowaliśmy po górach i zdobywaliśmy lodowce. Pracodawca dwa razy w tygodniu wybierał się do Anchorage po zaopatrzenie i zabierał nas o ile mieliśmy dzień wolny. W drodze słuchaliśmy płyty Neila Diamonda, m.in. utworu Sweet Caroline. Dziś przywołuje mi przemiłe wspomnienia. W jednym z takich dni zaplanowałem zwiedzanie miasta. Jadąc wynajętym rowerem po ścieżce rowerowej nieopodal wybrzeża spotkałem łosia.

łoś

Innym razem na obrzeżach Girdwood natknąłem się na małego niedźwiadka. Jeżeli był młody to gdzieś w okolicy musiała być jego mama, dlatego po krótkiej chwili oddaliłem się, by nie kusić losu. Wchodząc pewnego razu do rezerwatu natknąłem się na tabliczkę ostrzegawczą jak postępować z niedźwiedziami. Dzięki temu powstało moje powiedzenie: Jeśli czarny niedźwiedź ciebie zaatakuje próbuj walczyć, jeśli brunatny – udawaj nieżywego, jeśli polarny – już nie żyjesz. Podobno Alaska jest najbezpieczniejszym stanem do łapania autostopu. Był to nasz podstawowy środek transportu, gdy wybieraliśmy się na wycieczki. W drodze poznaliśmy: muzyków, przedsiębiorców, kierowców ciężarówek, podróżników, ludzi bogatych i biednych.

amerykańskie samochody

We wrześniu, kiedy to sezon zbliżał się powoli ku końcowi właściciele zajazdu zrobili nam miłą niespodziankę. Zamknęli restaurację, zwołali cały personel i każdemu pracownikowi wręczyli po $100 zapraszając nas jednocześnie do…
Tak, to miała być niespodzianka. I tak za dużo powiedziałem. Chyba, że poznacie miejsce po tych samochodach na parkingu 😛

Kategoria: USA
One Response
  1. chinagirl says:

    Pohukiwania sów <3 Ciekawe, czy w Maine też będą takie atrakcje 😉 jadę we wrześniu z OneGlobe Travel 🙂 Też pewnie będę zdawać relację! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *