Pogrzeb Papieża

Nie było mnie w szkole przez tydzień. Rodzice sprawili mi niespodziankę. 05.04.2005 po egzaminie już w domu dowiedziałem się, że lecimy dziś samolotem do Rzymu. Właśnie umarł papież Jan Paweł II. Wielu Polaków miało zamiar wybrać się na uroczystości pogrzebowe do Watykanu. Moja rodzina też miała tam być. Na lotnisko w Pyrzowicach zawiozła nas ciocia. To był mój pierwszy lot. Nie bałem się, ale przy starcie i lądowaniu bolały mnie uszy. Na lotnisku Ciampino w Rzymie niestety trzeba było wziąć taksówkę bo samolot był opóźniony a autobusy już nie jeździły. Przez pierwsze pięć dni nocowaliśmy w Domu Polskim im. Jana Pawła II przy Via Cassia 1200. Rano dojechaliśmy kolejką do Watykanu i ustawiliśmy się w kolejce do Bazyliki św. Piotra.



Nie wiedziałem, że trzeba było stać w gęstym tłumie z różnych krajów 15 godzin żeby zobaczyć ciało nieżyjącego papieża. Udało nam się to dopiero o 1:45 w nocy ze środy na czwartek. Do pokoju trafiliśmy o 6 rano dzięki pomocy włoskiej policji. Po południu zwiedzaliśmy starożytne miasto. Najbardziej podobało mi się Koloseum. Nowe miasto jest bardzo ładne, wszędzie można spotkać fontanny i ciekawe budynki. Do wielu miejsc można dojechać metrem. Interesujące też jest państwo Watykan. Nie widać tu granic, ale jest wojsko watykańskie i osobna poczta. Zwiedzać można tylko niektóre miejsca jak Bazylika św. Piotra i muzea a czasem ogrody. Mnie udało się wejść na kopułę bazyliki i zobaczyć panoramę Rzymu. Muzea Watykańskie są bardzo bogate, ale trzeba być bardzo wytrzymałym. Zainteresowały mnie tylko zbiory dotyczące Egiptu i Asyrii. Nie mogliśmy zapomnieć też o Morzu Tyrreńskim. Oddalone jest od miasta chyba ze 30km, ale jest łatwy dojazd kolejką. Nazbieraliśmy parę muszelek a tata zebrał kilka szczepek oleandra w parku. We wtorek 12 kwietnia po dwugodzinnym locie znaleźliśmy się w Pyrzowicach. Jestem naprawę zadowolony z wycieczki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *